Udostępnij w social mediach:

Albo po prostu skopiuj i prześlij ten link

Wart. odżywcza / 100g

324
Energia
14g
Białko
49g
Węgl.
9g
Tłuszcze
2g
Błonnik
Placuszki serowo-jaglankowe z rodzynkami

Placuszki serowo-jaglankowe z rodzynkami

To danie które z pewnością uszczęśliwi wasze pociechy :) Pełne białka i zdrowej kaszy jaglanej ale również słodkie. Słowem - przyjemne z pożytecznym. Napiszcie czy smakowały.

  • 30
  • Porcje 4
  • Łatwy

Sposób przygotowania:

KROK 1. Ugotuj kaszę jaglaną według instrukcji na opakowaniu.

KROK 2. Dokładnie wymieszaj ser z ugotowaną i wystudzoną kaszą, rodzynkami, miodem, wanilią, mąką jaglaną.

KROK 3. Formuj w dłoniach placuszki i smaż na małym ogniu na niewielkiej ilości oleju.

 

Placki można podawać z miodem, kwaśną śmietaną, gęstym jogurtem, syropem klonowym lub świeżymi owocami. Uruchom wyobraźnię 😉 Smacznego! 

(Odwiedzony 7 918 razy, 1 wizyt dzisiaj)
poprzedni
Pasta do smarowania z kalafiora, kaszy jaglanej i fasoli
następny
Tarta ze szparagami, kaszą jaglaną i pieczarkami

18 Comments Ukryj Komentarze

Nie mieliśmy problemu. Ser i kasza jaglana z mąką stworzyły wystarczająco spójną konsystencję

Cześć Magda. Dziwne to co piszesz, nam wszystko się udało, ani jeden placek się nie rozpadł, czego dowodem są zdjęcia. Może coś pokręciłaś z proporcjami, może użyłaś nieodpowiedni ser? Pamiętaj, że musi to być suchy, niemielony ser twarogowy.

Niestety muszę zgodzić się z Magdą 🙁 Użyłam pótłustego twarogu wiejskiego Piątnicy (suchy, jak rozrabiam do naleśników – muszę rozrzedzać mlekiem lub jogurtem) i nie pokręciłam proporcji. Dodałam tylko zwykłą mąkę, bo nie miałam jaglanej, ale nie wierzę, że to robi jakąkolwiek różnicę, bo tej mąki jedynie 3 łyżki. Zanim dodałam twaróg i kaszę – pozostałe połączone składniki wyglądały, jak ugniecione ciasto, czyli ok. Po dodaniu twarogu i kaszy – „rozluźniło” się nieco (ale daleeeeko mu było do naleśnikowego), nie formowałam placków w rękach, tylko nakładałam porcje łyżką. Sęk w tym, że się nie smażyły, a jedynie karmelizowały z wierzchu, w środku pozostając jak surowe, mimo dość długiego trzymania na dobrze nagrzanej patelni. Jakimś cudem udało mi się zdjąć (po kilkukrotnym, ryzykownym, przekręcaniu ze strony na stronę) z patelni pierwsze trzy – jak przestygły to nieco stężały i udało się nam ich nawet spróbować. Mojemu mężowi smakowały i podobała się „kaszana” struktura ciasta. Niestety kolejna porcja już się nie udała, o przekręcaniu nie było mowy (po 10 minutach na jednej stronie!), zeskrobana szpatułką ciapcia poszła do kosza 🙁 Szkoda 🙁

Kasiu, diabeł tkwi w szczegółach. Może i mąka nie robi różnicy. Sposób nakładania i formowania już tak. Formując w dłoniach, ściskasz całą masę i sprawiasz, że jest bardziej spójna. Patelnia nie może się też „palić” na pełnym ogniu. Mały płomień lub moc, nakładasz na patelnię i dajesz im spokój na parę minut, kontrolując co jakiś czas czy się nie przysmaża „na czarno”. Po tym czasie przewracasz i znów kilka minut. Każde dodatkowe przewrócenie, sprawia, że tracą na spójności (w końcu nie ma tam jaj). Najlepiej do smażenia tych placków nadaje się teflonowa patelnia, do której nie będą przywierać. Ceramiczne, stalowe mogą nie zagwarantować sukcesu dania. Wtedy jest jeszcze jedno rozwiązanie; można wyłożyć placki na papier do pieczenia i zapiec w rozgrzanym do 200*C piekarniku. Liczymy, że przy kolejnej próbie wykonania tego dania, wszystko pójdzie po Twojej myśli. Pozdrawiam!

Niestety mi tez nie wyszly! Konsystencja byla bardzo dobra do uformowania plackow ale na patelni (teflonowej) wszystko przywarlo i nie dalo sie przewrocic bez skrobania! Odchodzily lepiej dopiero po lekkim przypaleniu. Ale nie o to chodzi! W smaku bardzo dobre ale niestety poczestowac nikogo nie moglam ze wzgledu na okropny wyglad raczej ciapy niz placka! 🙁

Niestety u mnie identycznie jak u Kasi. Ale mialam teflonowa patelnie. Placuszki formowalam w dloniach ale efekt taki sam jak u Kasi 😦 Moze w Waszym przepisie pominelisci jakis skladnik? Proporcje mialam zgodnie z waga kuchenna co do grama prawidlowe 😦 Niestety pozostalosci rowniez wyladowaly w koszu 😐

Przepis jest sprawdzony. Sami go opracowaliśmy i wg niego wykonaliśmy danie które stuprocentowo się udało. Z tego co widzimy na fb i w komentarzach pod przepisem, pojawiają się też głosy o udanych próbach wykonania. Uznajemy więc, że przepis jest ok.

A mi wyszły i to bardzo smaczne. Jak dla mnie, to z tego wychodzą 3 porcje 🙂
Jeżeli chodzi o rozpadanie się – może chodzi o to, że kasza została odmierzona po ugotowaniu, a przez to było jej mniej?

Możliwe. Jedna kwestia mi się jeszcze nasuwa na myśl, mianowicie stopień ugotowania kaszy. Nasza była delikatnie rozgotowana, przez co bardziej kleista.

Niestety moje nie wyszły takie jak na zdjęciach. Przywierają do patelni, miód się zaraz zaczyna przypalać, smak ok, ale przypalony miód zniecheca dzieciaki, nie mówiąc o rozpapranym kształcie

Dodaj Komentarz